Konkursy, zawody, rywalizacja. W zamyśle stworzone by uszlachetniać, by mobilizować potencjał jednostki i selekcjonować najlepszych, później uwielbianych, gloryfikowanych i stawianych za wzór dla innych przystępujących do współzawodnictwa. Gdy jest to zabawa, to liczy się sam fakt uczestnictwa, a gdy jest to życie?
Jest nas wielu, każdy zwycięzca to wiele przegranych, na jedną radość przypada wiele więcej smutku. Pod tym względem wydajemy się niczym nie różnić od świata przyrody, gdzie nasz podziw zyskuje każde piękne drzewo, które wszak wyrosło za cenę śmierci wszystkich swych braci, gdy zabierało im dostęp do światła. Tylko najlepsi przeżywają. [to myśl zaczerpnięta poniekąd od Terry'ego Goodkinda z cyklu Miecz Prawdy - który zresztą bardzo polecam, szczególnie jak się lubi literaturę fantasy - ale chyba i Skatman {ktoś jeszcze pamięta kto to był? ;)},i paru innych z pewnością, o tym brzdąkał]
A ponoć jeszcze są ludzie, którzy wierzą, że wyrośliśmy ponad ewolucyjną walkę, że selekcja debeściaków to coś od czego się odcięliśmy...
Konkursy na stanowisko, konkurencje, teleturnieje, egzaminy z limitem miejsc, dostęp do zasobów, presja na to, żeby firma była NAJlepsza i miała NAJlepszych specjalistów i oferowała NAJlepszy produkt i w końcu ktoś jest NAJlepszy, ale jest to oznacza, że są też Ci, którzy są gorsi, którzy przegrali - i tych jest dużo więcej.
Potem każdy z nas bombardowany zewsząd słyszy tylko to NAJ i zaczyna też owego NAJ oczekiwać, dążyć do niego, aż NAJ staje się dla niektórych obsesją, a dla innych powodem frustracji, czy smutku. I spirala nakręca się, NAJ chwyta w swe szpony... A przecież tylko jedna rzecz może być NAJ, nas zaś i rzeczy, które tworzymy (czy jak powiedział by filozof - bytów) jest tak wiele...
Czy nie jest przyjemnie dostrzec wartość każdej rzeczy, jaka by ona nie była?
Smutne jest społeczeństwo stające w każdej dziedzinie życia do Wielkiego Wyścigu o NAJ. Ciężko jest znaleźć szczęście tak właśnie przeżywając życie... Tak sądzę, choć może są tacy, którzy myślą inaczej - w końcu żyjemy właśnie w TAKICH realiach.
Cieszę się tym co jest. Wszystko skrywa w sobie piękno, jest bowiem ciemna strona każdej rzeczy powodowana intencją z jaką jest wykorzystana, nie zaś naturą owego bytu. Miecz może być arcydziełem, póki nie stanie się narzędziem mordu.
Wystarczające... Takie właśnie są rzeczy, którymi się otaczam. NAJ zostawiam biegnącym w wyścigu :).
A ludzie? Ludzie zawsze są najlepsi. Nawet, gdy czują się zupełnie inaczej.
ps. Czuję niedosyt i czegoś mi brakuje... ten wątek chyba kiedyś doczeka się dalszego ciagu... ale to owoc, który musi dojrzeć.
Friday, July 09, 2004
Subscribe to:
Posts (Atom)
