Aby było gdzie mysli swe spisac, pomysl, czy wrazenie - ten post i jego komentarze sa wlasnie po to - by dorzucic cos od siebie, czego jeszcze tutaj nie ma :)
Thursday, August 19, 2004
Quote
Korwin Mikke rzekł:
"Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje życie wyskrobano nie tych co trzeba"
"Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje życie wyskrobano nie tych co trzeba"
Tuesday, August 17, 2004
Public Transport Surprise
Jade sobie tramwajem, dwa miejsca obok siedzi czlowiek ktorego won wykonczyla by co delikatniejsze nozdrza... Dwa przystanki dalej on wysiada, na jego zas miejscu, na nastepnym przystanku, umejscawia sie elegancko odziany, wyperfumowany mlodzieniec. Transport publiczny ma swoj urok - pomiajac brak czystosci ( o dewastacji nie wspominam, bo to wina pasazerow bez wyobrazni... :/) nigdy nie wiadomo kto w danym miejscu siedzial przed Toba ;). Ciekawe czy swiadomosc faktu, ze czlowiek, ktory przesiakl kwasnym zapachem wielotygodniowego potu, odorem moczu i kalu, przesiadywal (albo mogl siedziec) na danym miejscu sklanial by wszystkich tych ludzi za wszelka cene probujacych dostrzec cos niezmiernie ciekawego za tramwajowa szyba do szybszego ustepowania miejsca ;P
Stolen thoughts
Niedawno w rozmowie z Lilith (ktora pewnie i tak tu nie trafi :P) uslyszalem kilka ciekawych mysli;dwie z nich spisuje tutaj aby nie zaginely w otchlaniach niepamieci i moze sie potomnym przydaly ;P.
Pierwsza dotyczy zwierzakow - I tak - psy zawsze trzymaja sie blisko czlowieka, wierne mu, strzega go na rozne sposoby; sa niczym pierwsza linia obrony. Koty, choc chadzaja wlasnymi sciezkami, chadzaja nimi blisko czlowieka - nie za blisko, ale tez nie oddalaja sie zbytnio - niemalze jak druga, troche bardziej samodzielna linia obrony... W wodzie sa zas delfiny (od nich to zreszta zaczela sie rozmowa, a dokladnie od incydentu jaki niedawno mial miejsce :( [*] ) gotowe poswiecic swe zycie dla ratowania czlowieka. Pomijajac to ze sa na swiecie zwierzaki (nie tylko te wymienione tutaj) ktore nie wiedziec czemu nas strzega, pilnuja i o nas dbaja, to ciekawym pomyslem bylo, ze byc moze delfiny stanowia pozostalosc po ludziach zyjacych w morzu...na morzu, badz z morzem zwiazanych.
Druga mysl zainspirowana byla nastepujacym lancuchem skojarzen - dzien wczesniej wspominalem z kumplem z zespolu (pozdrowienia Kuba :)) ostatni odcinek Czarnej Zmiji... [poruszajace bylo to ze pomimo tylu prob wymigania sie, gdy przyszlo stanac do boju ruszyli oni na pewna smierc...a potem to przejscie - zasnute dymem i mgla okopy z I wojny swiatowej.. i znajdujaca sie w tym miejscu obecnie kwiecista laka....], dnia zas nastepnego zobaczylem podskakujacy na krzywych szynach jednowagonowy tramwaj - jedna z najnowszych atrakcji turystycznych (ponoc w Poznaniu wszystkie sa takie, a ten u nas to taka cyklopia rewelacja, ze ho ho ;)) rodem z pocztowek sprzed wojny... I tak pomyslalem sobie patrzac na niego, ze w sumie ta wojna tak dawno to nie byla... a juz w zasadzie pamiec o niej zatarta... a i ludzie rzadko do niej myslami wracaja (pomijam swieta narodowe...ale i tu chyba bywa roznie). W kazdym razie przyszlo mi do glowy, ze przeciez tu gdzie teraz stoje byly toczone walki, kule przecinaly powietrze, wybuchaly pociski, gineli ludzie... a teraz - sielanka, trawka rosnie, sloneczko swieci... dziwne uczucie :/ A teraz cytat z tej rozmowy "No, a teraz wsiada do tramwaju taki dresik, czy inny skejt, nogi rozwala i rzuca tekstem do staruszkow - jakbyscie dorastali w takich ciezkich warunkach jak my to byscie ....[tu stosowne roszczenia mlodszego pokolenia]".... i pomyslec, ze Ci mlodzieniaszkowie zwracaja sie tak do ludzi, ktorzy dorastali w czasach wojny i powojennych :/
I tu moj uklon w strone Lilith, bo uswiadomila mi cos, o czym chyba rzadko sie mysli - ze Ci staruszkowie (czesto niestety zniewazani, badz marginalizowani) przezyli trudy powojennej Polski... i chocby za to - szacunek.
To tak pol zartem, pol serio, bo i temat powazny, ale i komiczny - widziec te zblazowane, skupione na drobnostkach i malostkowosci mlode dusze, tak bardzo przekonane o wielosci swych trudow. Czesto wrecz obnoszacych sie z nimi... Nie twierdze od razu, ze ludziom zyje sie teraz lekko. Szacunek dla kazdego z problemow, bo najwet najblahszy, moze byc wystarczajacym by dobic czlowieka. Tyle, ze to smutne, jak szybko sie zapomina i jak latwo sie lekcewazy duzo wieksze trudy innych. Pokora nie jest juz trendy :P.
Pozdrawiam wszystkich, ktorzy tu zawitali, ze szczegolnym uwzglednieniem cierpliwie czekajacych :D.
ps. polskich znakow nie ma, bo komp odmowil wspolpracy :/
Pierwsza dotyczy zwierzakow - I tak - psy zawsze trzymaja sie blisko czlowieka, wierne mu, strzega go na rozne sposoby; sa niczym pierwsza linia obrony. Koty, choc chadzaja wlasnymi sciezkami, chadzaja nimi blisko czlowieka - nie za blisko, ale tez nie oddalaja sie zbytnio - niemalze jak druga, troche bardziej samodzielna linia obrony... W wodzie sa zas delfiny (od nich to zreszta zaczela sie rozmowa, a dokladnie od incydentu jaki niedawno mial miejsce :( [*] ) gotowe poswiecic swe zycie dla ratowania czlowieka. Pomijajac to ze sa na swiecie zwierzaki (nie tylko te wymienione tutaj) ktore nie wiedziec czemu nas strzega, pilnuja i o nas dbaja, to ciekawym pomyslem bylo, ze byc moze delfiny stanowia pozostalosc po ludziach zyjacych w morzu...na morzu, badz z morzem zwiazanych.
Druga mysl zainspirowana byla nastepujacym lancuchem skojarzen - dzien wczesniej wspominalem z kumplem z zespolu (pozdrowienia Kuba :)) ostatni odcinek Czarnej Zmiji... [poruszajace bylo to ze pomimo tylu prob wymigania sie, gdy przyszlo stanac do boju ruszyli oni na pewna smierc...a potem to przejscie - zasnute dymem i mgla okopy z I wojny swiatowej.. i znajdujaca sie w tym miejscu obecnie kwiecista laka....], dnia zas nastepnego zobaczylem podskakujacy na krzywych szynach jednowagonowy tramwaj - jedna z najnowszych atrakcji turystycznych (ponoc w Poznaniu wszystkie sa takie, a ten u nas to taka cyklopia rewelacja, ze ho ho ;)) rodem z pocztowek sprzed wojny... I tak pomyslalem sobie patrzac na niego, ze w sumie ta wojna tak dawno to nie byla... a juz w zasadzie pamiec o niej zatarta... a i ludzie rzadko do niej myslami wracaja (pomijam swieta narodowe...ale i tu chyba bywa roznie). W kazdym razie przyszlo mi do glowy, ze przeciez tu gdzie teraz stoje byly toczone walki, kule przecinaly powietrze, wybuchaly pociski, gineli ludzie... a teraz - sielanka, trawka rosnie, sloneczko swieci... dziwne uczucie :/ A teraz cytat z tej rozmowy "No, a teraz wsiada do tramwaju taki dresik, czy inny skejt, nogi rozwala i rzuca tekstem do staruszkow - jakbyscie dorastali w takich ciezkich warunkach jak my to byscie ....[tu stosowne roszczenia mlodszego pokolenia]".... i pomyslec, ze Ci mlodzieniaszkowie zwracaja sie tak do ludzi, ktorzy dorastali w czasach wojny i powojennych :/
I tu moj uklon w strone Lilith, bo uswiadomila mi cos, o czym chyba rzadko sie mysli - ze Ci staruszkowie (czesto niestety zniewazani, badz marginalizowani) przezyli trudy powojennej Polski... i chocby za to - szacunek.
To tak pol zartem, pol serio, bo i temat powazny, ale i komiczny - widziec te zblazowane, skupione na drobnostkach i malostkowosci mlode dusze, tak bardzo przekonane o wielosci swych trudow. Czesto wrecz obnoszacych sie z nimi... Nie twierdze od razu, ze ludziom zyje sie teraz lekko. Szacunek dla kazdego z problemow, bo najwet najblahszy, moze byc wystarczajacym by dobic czlowieka. Tyle, ze to smutne, jak szybko sie zapomina i jak latwo sie lekcewazy duzo wieksze trudy innych. Pokora nie jest juz trendy :P.
Pozdrawiam wszystkich, ktorzy tu zawitali, ze szczegolnym uwzglednieniem cierpliwie czekajacych :D.
ps. polskich znakow nie ma, bo komp odmowil wspolpracy :/
Subscribe to:
Posts (Atom)
