Kiedys istaniala skadinad popularna instytucja Hyde Parkow w gazetach przeroznej masci; jak jest obecnie niestety nie wiem. Pamietam jak kiedys wyczytalem tam mysl o zyciu czlowieka - ze jestesmy jedynie iskrami zapalajacymi sie na krotko w ciemnosci, by szybko zgasnac. Pamietam tez swoja pierwsza, odruchowa wrecz mysl - ze tak naprawde jestesmy iskrami na moment jedynie odlaczajacymi sie od morza swiatla, by do swiatla powrocic.
Teraz z perspektywy czasu moge chyba tylko dodac, ze ciemnosci sa tylko tam i tylko wtedy, gdy sami je widzimy. ;)
Monday, September 27, 2004
of revolutions
Rewolucje... historia nie jest moją najmocniejszą stroną, więc tak sobie tylko "pogdybam".
Zastanawiam się jak czesto w historii bywalo tak, ze jakas klasa rzadzaca gnebila swoj nieszczesny lud (sytucja jak historia czlowieka stara, z nielicznym jeno wyjatkami) i zawsze znajdowalo sie paru idealistow/inelektualistow/romantykow/czy innej jeszcze zarazy ;), ktorzy stawali na czele umeczonego ludu, tylko po to, zeby sie przekonac o dwoch rzeczach - ze po pierwsze uciesniony lud ma ich idealy za nic (to w najlepszym przypadku), albo poprostu "gdzies" (to w tym troche gorszym) i jest tak naprawde jest rozbestwiona tluszcza - co szybko prowadzilo do rzezi niewinnych i zbyt glupich - az ostatecznie role kierowania calym interesem przejmowali dokladnie Ci, ktorzy zajmowali sie tym od poczatku, czyli wlasnie klasa rzadzaca (po pewnym odsianiu tych sposrod siebie, ktorzy za wolno sie adaptowali - no i glownych postaci ze swych szeregow), tylko, ze jesli wczesniej nazywali sie szlachta, to juz po calej rozrobie byli obywatelami, czy przyjmowali insza etykietka. A wszystko dlatego, ze idealy wypracowane w glowach ludzi bardziej swiadomych, rozwijajacych sie trafialy na grunt - jakim byly proste umysly - bardzo podatny na burzenie sie, ale niezbyt te idee pojmujacy - i tak naprawde kontorle nad tluszcza sprawowac mogli jedynie uprzedni wladcy - po zmianie barw oczywista. Pisze to, bo jak okiem siegnac, co rewolucja, to proba dania wolnosci komus tam, kto w ramach tej wolnosci sie rozbestwia, calkiem wbrew oczekiwaniom tworcom rewolucji, tak bardzo wierzacym w swych braci z ludu... lub inaczej mowiac - bardzo oderwanych od zycia ludzi ;). I rownoczesnie Ci, ktorzy byli na drugim szczeblu rzadzacym, z reguly trafiali na drugi szczebel kolejnej wladzy...
Ale jak mowilem - na historii się nie znam, to tylko luzne refleksje, historycznie niekoniecznie prawdziwe :).
Zastanawiam się jak czesto w historii bywalo tak, ze jakas klasa rzadzaca gnebila swoj nieszczesny lud (sytucja jak historia czlowieka stara, z nielicznym jeno wyjatkami) i zawsze znajdowalo sie paru idealistow/inelektualistow/romantykow/czy innej jeszcze zarazy ;), ktorzy stawali na czele umeczonego ludu, tylko po to, zeby sie przekonac o dwoch rzeczach - ze po pierwsze uciesniony lud ma ich idealy za nic (to w najlepszym przypadku), albo poprostu "gdzies" (to w tym troche gorszym) i jest tak naprawde jest rozbestwiona tluszcza - co szybko prowadzilo do rzezi niewinnych i zbyt glupich - az ostatecznie role kierowania calym interesem przejmowali dokladnie Ci, ktorzy zajmowali sie tym od poczatku, czyli wlasnie klasa rzadzaca (po pewnym odsianiu tych sposrod siebie, ktorzy za wolno sie adaptowali - no i glownych postaci ze swych szeregow), tylko, ze jesli wczesniej nazywali sie szlachta, to juz po calej rozrobie byli obywatelami, czy przyjmowali insza etykietka. A wszystko dlatego, ze idealy wypracowane w glowach ludzi bardziej swiadomych, rozwijajacych sie trafialy na grunt - jakim byly proste umysly - bardzo podatny na burzenie sie, ale niezbyt te idee pojmujacy - i tak naprawde kontorle nad tluszcza sprawowac mogli jedynie uprzedni wladcy - po zmianie barw oczywista. Pisze to, bo jak okiem siegnac, co rewolucja, to proba dania wolnosci komus tam, kto w ramach tej wolnosci sie rozbestwia, calkiem wbrew oczekiwaniom tworcom rewolucji, tak bardzo wierzacym w swych braci z ludu... lub inaczej mowiac - bardzo oderwanych od zycia ludzi ;). I rownoczesnie Ci, ktorzy byli na drugim szczeblu rzadzacym, z reguly trafiali na drugi szczebel kolejnej wladzy...
Ale jak mowilem - na historii się nie znam, to tylko luzne refleksje, historycznie niekoniecznie prawdziwe :).
Saturday, September 25, 2004
distance
Jak wielka jest droga
miedzy wiedza, a zrozumieniem
miedzy zrozumieniem, a uswiadomieniem sobie,
miedzy swiadomoscia, a uwierzeniem,
miedzy wiara, a poczuciem czegos,
Tak wiele krokow miedzy dowiedzeniem sie ze cos istnieje, a poznaniem natury owego.
Choc czasem jest to tylko jeden krok. A czasem droga bez konca. :)
oj bredze, bredze ... ;P
30 pazdziernika (sierpnia, sierpnia of course :D) w powietrzu poczulem pierwszy raz w ym roku zapach jesieni... jeszcze spleciony z zapachem lata w powitalnym uscisku..... dzis zas powietrze wypelnia zapach chlodu i wilgoci, martwych lisci gnijacych w kaluzach, na przemian z zapachem suchych lisci szeleszczacych posrod schnacych traw.... jakis czas temu temu byl jeden taki dzionek kiedy zapach w powietrzu byl niczym suszonych ziol w drewnianej chacie... ale to byl tylko jeden bodajze taki cieply dzien.... od czasu do czasu powiew wiatru przynosi obietnice zaduszek i zapachu zniczy posrod woni palonych lisci.... ot, jesien :)
miedzy wiedza, a zrozumieniem
miedzy zrozumieniem, a uswiadomieniem sobie,
miedzy swiadomoscia, a uwierzeniem,
miedzy wiara, a poczuciem czegos,
Tak wiele krokow miedzy dowiedzeniem sie ze cos istnieje, a poznaniem natury owego.
Choc czasem jest to tylko jeden krok. A czasem droga bez konca. :)
oj bredze, bredze ... ;P
30 pazdziernika (sierpnia, sierpnia of course :D) w powietrzu poczulem pierwszy raz w ym roku zapach jesieni... jeszcze spleciony z zapachem lata w powitalnym uscisku..... dzis zas powietrze wypelnia zapach chlodu i wilgoci, martwych lisci gnijacych w kaluzach, na przemian z zapachem suchych lisci szeleszczacych posrod schnacych traw.... jakis czas temu temu byl jeden taki dzionek kiedy zapach w powietrzu byl niczym suszonych ziol w drewnianej chacie... ale to byl tylko jeden bodajze taki cieply dzien.... od czasu do czasu powiew wiatru przynosi obietnice zaduszek i zapachu zniczy posrod woni palonych lisci.... ot, jesien :)
of loneliness
Wielkie pragnienia drzemia w czlowieku.... Wydaje sie ze jednym z nich jest potrzeba tworzenia wiezi z innymi... Czlowiek jest istota spoleczna, stadna, nawet samotnicy potrzebuja ludzi, aby moc w ich otoczeniu tworzyc swe poglady, wzbogacac sie, czy chociazby uksztaltowac za mlodu...
A mimo to pozostajemy wiezniami wlasnych ograniczen, z ktorych najgorszym chyba jest znaczenie...
Juz nasze ciala, oparte jedynie na zmyslach, zlezne od czulosci i jakosci tychze, moga okazac sie zwodnicze... a przeciez nie tylko fizyczny kontakt (i to nie koniecznie sex) jest na bardzo potrzebny... Psychika rwie sie do innych ludzi, do budowania wiezi... a przeciez na drodze stoi tak wiele przeszkod - ot chocby my sami, zamknieci przeciez w srodku... Gleboko, przy samym jadrze swego istnienia czlowiek wydaje sie byc sam. Nie ma tam innego czlowieka, zaden tam nie dotrze, choc mozemy mu opisac co sie dzieje w naszym wnetrzu.... ale gleboko w srodku i tak bedziemy sami....choc niekoniecznie samotni ;)
Caly swiat jakim jest czlowiek... nie caly WSZECHSWIAT jakim jest istota ludzka zamkniety w materialnej skorupie zmyslow, gdzie jedynym sposobem na przekazanie tego co wewnatrz jest jedynie nosnik fizyczny, materialny... i jakze niedoskonaly... czy bedzie to slowo utrwalone na jakim nosniku, czy wyraz artystyczny.. muzyka, malarstwo... sztuka... przelewamy znaczenie jakiejs rzeczy, ktora mamy w sobie na symbol, ktory w naszej swiadomosci tejze rzeczy odpowiada.... mowimy np. stol...
a ktos z naszego otoczenia, nawet najblizsza nam osoba, patrzy na ten symbol i widzac go, slyszac, etc - przywoluje to znaczenie, ktore jest z owym powiazane... i jesli np. pochodzi z japonii.. to juz samo uwarunkowanie kulturowe sprawi ze moze "zobaczyc" zupelnie inny stol niz ten jaki my mamy na mysli... a co dopiero z rzeczami abstrakcyjnymi, jak milosc, czy radosc, czy wscieklosc... wypelniaja nas a mimo to jedyne co laczy nas ludzi to materialne wiezi poprzez swiat fizyczny...
ja czuje/mysle - przekladam na symbol materialny (dzwiek/obraz) - ktos postrzega i czuje/mysli....
zadnego sposobu by nawiazac bezposredni kontakt miedzy myslami, miedzy ideami, miedzy sercami...jeno wielki wysilek, by *pojac* co skrywa dany symbol dla kogos, jakie sa w tym roznice miedzy nami, nawet te najdrobniejsze moga wiele zmieniac...
w tym sensie jak sadze, w swoim wnetrzu kazdy pozostaje sam..
Ale mimo wszystko, choc zdawalo by sie, ze postrzeganie swiata jest wylacznie subiektywne, to pomijajac definicje fragmentow rzeczywistosci jakie nadaje nam kultura, w ktorej wyrastamy, to wiele przeciez odczuc jest nam, ludziom, wspolnych na przestrzeni wiekow, jak swiat dlugi i szeroki.... czy moze jednak istnieja wiezi siegajace ponad subiektywnosc? czy sa powody dla ktorych np. uczucia roznia sie jedynie zindywidualizowanym odcieniem, ale ich rdzen jest nam wszystkim wspolny...?
Jedno jest dla mnie pewne - wiele mozna by jeszcze w tym temacie powiedziec, ale poki jestesmy ograniczeni wiezami materii, puty bedziemy sami... wierze jednak, ze nasze, zdaloby sie wielece nieraz kruche wiezi psychiczne, sa zakorzenione w sferze poza materie wykraczajacej... moze sferze ducha, mniejsza o nazwe... grunt, ze wspolne mianowniki jakie lacza rodzaj ludzki - od barbarzyncy po swietego, od wojownika, po naukowca - byc moze sa zasadzone w plaszczyznie wspolnej nam wszystkim, plaszczyznie, gdzie nasze swiaty na codzien obleczone w nasze swiadome i nieswiadome mysli, zamkniete w skorupach naszych cial sa w stanie sie laczyc, tak jak dotyk laczy nas na pewien czas w sferze materii.
Ja przynajmniej w to wierze, a pewien rodzaj wiary potrafi zbudowac caly swiat ... nawet jesli bedzie on na grzbiecie bardzo malenkiego zolwika :)
A mimo to pozostajemy wiezniami wlasnych ograniczen, z ktorych najgorszym chyba jest znaczenie...
Juz nasze ciala, oparte jedynie na zmyslach, zlezne od czulosci i jakosci tychze, moga okazac sie zwodnicze... a przeciez nie tylko fizyczny kontakt (i to nie koniecznie sex) jest na bardzo potrzebny... Psychika rwie sie do innych ludzi, do budowania wiezi... a przeciez na drodze stoi tak wiele przeszkod - ot chocby my sami, zamknieci przeciez w srodku... Gleboko, przy samym jadrze swego istnienia czlowiek wydaje sie byc sam. Nie ma tam innego czlowieka, zaden tam nie dotrze, choc mozemy mu opisac co sie dzieje w naszym wnetrzu.... ale gleboko w srodku i tak bedziemy sami....choc niekoniecznie samotni ;)
Caly swiat jakim jest czlowiek... nie caly WSZECHSWIAT jakim jest istota ludzka zamkniety w materialnej skorupie zmyslow, gdzie jedynym sposobem na przekazanie tego co wewnatrz jest jedynie nosnik fizyczny, materialny... i jakze niedoskonaly... czy bedzie to slowo utrwalone na jakim nosniku, czy wyraz artystyczny.. muzyka, malarstwo... sztuka... przelewamy znaczenie jakiejs rzeczy, ktora mamy w sobie na symbol, ktory w naszej swiadomosci tejze rzeczy odpowiada.... mowimy np. stol...
a ktos z naszego otoczenia, nawet najblizsza nam osoba, patrzy na ten symbol i widzac go, slyszac, etc - przywoluje to znaczenie, ktore jest z owym powiazane... i jesli np. pochodzi z japonii.. to juz samo uwarunkowanie kulturowe sprawi ze moze "zobaczyc" zupelnie inny stol niz ten jaki my mamy na mysli... a co dopiero z rzeczami abstrakcyjnymi, jak milosc, czy radosc, czy wscieklosc... wypelniaja nas a mimo to jedyne co laczy nas ludzi to materialne wiezi poprzez swiat fizyczny...
ja czuje/mysle - przekladam na symbol materialny (dzwiek/obraz) - ktos postrzega i czuje/mysli....
zadnego sposobu by nawiazac bezposredni kontakt miedzy myslami, miedzy ideami, miedzy sercami...jeno wielki wysilek, by *pojac* co skrywa dany symbol dla kogos, jakie sa w tym roznice miedzy nami, nawet te najdrobniejsze moga wiele zmieniac...
w tym sensie jak sadze, w swoim wnetrzu kazdy pozostaje sam..
Ale mimo wszystko, choc zdawalo by sie, ze postrzeganie swiata jest wylacznie subiektywne, to pomijajac definicje fragmentow rzeczywistosci jakie nadaje nam kultura, w ktorej wyrastamy, to wiele przeciez odczuc jest nam, ludziom, wspolnych na przestrzeni wiekow, jak swiat dlugi i szeroki.... czy moze jednak istnieja wiezi siegajace ponad subiektywnosc? czy sa powody dla ktorych np. uczucia roznia sie jedynie zindywidualizowanym odcieniem, ale ich rdzen jest nam wszystkim wspolny...?
Jedno jest dla mnie pewne - wiele mozna by jeszcze w tym temacie powiedziec, ale poki jestesmy ograniczeni wiezami materii, puty bedziemy sami... wierze jednak, ze nasze, zdaloby sie wielece nieraz kruche wiezi psychiczne, sa zakorzenione w sferze poza materie wykraczajacej... moze sferze ducha, mniejsza o nazwe... grunt, ze wspolne mianowniki jakie lacza rodzaj ludzki - od barbarzyncy po swietego, od wojownika, po naukowca - byc moze sa zasadzone w plaszczyznie wspolnej nam wszystkim, plaszczyznie, gdzie nasze swiaty na codzien obleczone w nasze swiadome i nieswiadome mysli, zamkniete w skorupach naszych cial sa w stanie sie laczyc, tak jak dotyk laczy nas na pewien czas w sferze materii.
Ja przynajmniej w to wierze, a pewien rodzaj wiary potrafi zbudowac caly swiat ... nawet jesli bedzie on na grzbiecie bardzo malenkiego zolwika :)
Monday, September 13, 2004
Warlords 2
Ciekawe czy ktos jeszcze pamięta tę grę :P. Chyba tylko Ty mosci Kadraku...ach te godziny spędzone przed monitorem starego 486 SX...
Dzis specjalnie dla zapalencow militarystycznych i nie tylko ;) (tak, to o Was Inogici :P, przypomniało mi się to co poniżej wstukuję własnie w Hetmanie na Twoim jakze specjalnym dla Ciebie wieczorze BenEdict'cie :D) Zeby nie psuc zabawy - tlumaczenia sa pod cyctatami, ale ... na czarno :P
"War is a natural extention of nature" Greenbow
wojna jest naturalnym rozszerzeniem przyrody
"War is a brain-spattering windpipe-splitting art" Lord Byron
:))))))
"War is nothing more than the continuation of politics by other means" Karl van Clausewitz
Wojna to nic innego, jak kontynuacja polityki przy pomocy innych srodków
"War is only a cowardly escape from the problems of peace" Thomas Mann
wojna jest jedynie tchórzliwą ucieczką przed problemami pokoju
"As long as there are sovereign nations possesing great power, war is inevitable" Albert Einstain
tak długo jak istnieją suwerenne narody posiadajace wielka sile, wojna jest nieunikniona
"We go to gain a little patch of ground. That hath in it no profit but the name" William Shakespear
Idziemy zdobyc mały skrawek ziemi, Nie ma w tym zadnego zysku, poza nazwa
"A short, decisive war is one of the most antient and dangerous of human illusions" Robert Lynd
Szybka, rozstrzygające wojna jest jedną z najstarszych i niebezpiecznych ludzkich iluzji
"We are at great disadvantage when we make war on people who have nothing to lose" Francesco Guicciardini
jestesmy w bardzo niekorzystnej sytuacji gdy wypowiadamy wojne ludziom, którzy nie mają nic do stracenia
"Oh, the brave Music of a distant Drum!" Edward Fitzgerald
O! Dzielna muzyko odległego bębna!
"How good bad music and bad reasons sound when we march against an enemy" Friedrich Nietzsche
Jak dobrze brzmią zła muzyka i złe powody, gdy maszerujemy na wroga
"Lo! Thy dread empire, Chaos! is restored" Alexander Pope
:)))))
"History shows that there are no invincible armies" Josef Stalin
Historia dowodzi, ze nie istnieją niepokonane armie
"War is elevating because the individual disappears before the great conception of state" Heinrich von Treitschke
Wojna jest rzeczą wzniosłą bowiem zanika jednostka w obliczu wielkiej koncepcji państwa
"The inevitablness, the idealism, and the blessing of war" Friedrich von Bernhardi
Nieuniknionosc, idealizm i błogosławieństwo wojny
"As long as war is regarded as wicked, it will always have its fascination" Oscar Wilde
tak długo jak wojna uznawana jest za nikczemną zawzse będzie fascynować
"What we gain by war is all that we should have lost without it" William Pitt
dzieki wojnie zyskujemy wszystko to co powinismy utracic bez niej
"Force and fraud are in war the two cardinal virtues" Thomas Hobbes
sila i oszustwo są podczas wojny dwiema głównymi cnotami
"The purpose of all war is peace" Sain Augustin
celem kazdej wojny jest pokój
"War has become a luxury only small nations can afford" Hannah Arendt
wojna stała się luksusem, na który mogą sobie pozwolić jedynie małe narody
Dzis specjalnie dla zapalencow militarystycznych i nie tylko ;) (tak, to o Was Inogici :P, przypomniało mi się to co poniżej wstukuję własnie w Hetmanie na Twoim jakze specjalnym dla Ciebie wieczorze BenEdict'cie :D) Zeby nie psuc zabawy - tlumaczenia sa pod cyctatami, ale ... na czarno :P
"War is a natural extention of nature" Greenbow
wojna jest naturalnym rozszerzeniem przyrody
"War is a brain-spattering windpipe-splitting art" Lord Byron
:))))))
"War is nothing more than the continuation of politics by other means" Karl van Clausewitz
Wojna to nic innego, jak kontynuacja polityki przy pomocy innych srodków
"War is only a cowardly escape from the problems of peace" Thomas Mann
wojna jest jedynie tchórzliwą ucieczką przed problemami pokoju
"As long as there are sovereign nations possesing great power, war is inevitable" Albert Einstain
tak długo jak istnieją suwerenne narody posiadajace wielka sile, wojna jest nieunikniona
"We go to gain a little patch of ground. That hath in it no profit but the name" William Shakespear
Idziemy zdobyc mały skrawek ziemi, Nie ma w tym zadnego zysku, poza nazwa
"A short, decisive war is one of the most antient and dangerous of human illusions" Robert Lynd
Szybka, rozstrzygające wojna jest jedną z najstarszych i niebezpiecznych ludzkich iluzji
"We are at great disadvantage when we make war on people who have nothing to lose" Francesco Guicciardini
jestesmy w bardzo niekorzystnej sytuacji gdy wypowiadamy wojne ludziom, którzy nie mają nic do stracenia
"Oh, the brave Music of a distant Drum!" Edward Fitzgerald
O! Dzielna muzyko odległego bębna!
"How good bad music and bad reasons sound when we march against an enemy" Friedrich Nietzsche
Jak dobrze brzmią zła muzyka i złe powody, gdy maszerujemy na wroga
"Lo! Thy dread empire, Chaos! is restored" Alexander Pope
:)))))
"History shows that there are no invincible armies" Josef Stalin
Historia dowodzi, ze nie istnieją niepokonane armie
"War is elevating because the individual disappears before the great conception of state" Heinrich von Treitschke
Wojna jest rzeczą wzniosłą bowiem zanika jednostka w obliczu wielkiej koncepcji państwa
"The inevitablness, the idealism, and the blessing of war" Friedrich von Bernhardi
Nieuniknionosc, idealizm i błogosławieństwo wojny
"As long as war is regarded as wicked, it will always have its fascination" Oscar Wilde
tak długo jak wojna uznawana jest za nikczemną zawzse będzie fascynować
"What we gain by war is all that we should have lost without it" William Pitt
dzieki wojnie zyskujemy wszystko to co powinismy utracic bez niej
"Force and fraud are in war the two cardinal virtues" Thomas Hobbes
sila i oszustwo są podczas wojny dwiema głównymi cnotami
"The purpose of all war is peace" Sain Augustin
celem kazdej wojny jest pokój
"War has become a luxury only small nations can afford" Hannah Arendt
wojna stała się luksusem, na który mogą sobie pozwolić jedynie małe narody
Miss
"Katarzyna będzie reprezentować Polskę podczas międzynarodowego konkursu piękności - Miss World 2004, który w tym roku odbędzie się w Chinach.
Nowa miss ma 19 lat. Jest studentką Kulturoznawstwa w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Swoją przyszłość wiąże z pracą w mediach. Lubi taniec i aerobik. Marzy o zwiedzeniu miejsc, o których czytała tylko w książkach. Wzrost 173 cm. Wymiary: 84-64-90.
Pierwszą vice Miss została 19-letnia Marta Kossakowska z Bydgoszczy - najwyższa ze wszystkich kandydatek - mierząca 184 cm wzrostu.
Tytuł II Vice Miss otrzymała 19-letnia, Justyna Babińska z Wierzbięcina."
To z wp.... a konkretnie z http://gwiazdy.wp.pl/kat,16093,wid,5751001,wiadomosc.html?_err=1&ticket=3900961110991895XzItUj%2BFn54tSr4QkKV8BMihd4uiOhnddPDwM7mTb%2B0srqE%2BY6GP4eWI8gZRXIKwAkPEvDvfbQTe5O8fEt24uxaa3KFu9VKmkC0lxs4%2BnJua73UpHvYGBUjQKaFOp61n
Trzy rzeczy, które rzuciły mi się w oczy -
1) Wszystkie panie to dziewiętnastki (kiedys, za moich czasow [khe, khe]) były starsze ;P)
2) Miss Swiata w Chinach.... o mamo...
3) - i z to mnie zawsze zwala z nog - wytłuszczony text - Cos o niej, jej zainteresowaniach, marzeniach, i ..... jej wymiary. W jednym akapicie. :D
Nowa miss ma 19 lat. Jest studentką Kulturoznawstwa w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu. Swoją przyszłość wiąże z pracą w mediach. Lubi taniec i aerobik. Marzy o zwiedzeniu miejsc, o których czytała tylko w książkach. Wzrost 173 cm. Wymiary: 84-64-90.
Pierwszą vice Miss została 19-letnia Marta Kossakowska z Bydgoszczy - najwyższa ze wszystkich kandydatek - mierząca 184 cm wzrostu.
Tytuł II Vice Miss otrzymała 19-letnia, Justyna Babińska z Wierzbięcina."
To z wp.... a konkretnie z http://gwiazdy.wp.pl/kat,16093,wid,5751001,wiadomosc.html?_err=1&ticket=3900961110991895XzItUj%2BFn54tSr4QkKV8BMihd4uiOhnddPDwM7mTb%2B0srqE%2BY6GP4eWI8gZRXIKwAkPEvDvfbQTe5O8fEt24uxaa3KFu9VKmkC0lxs4%2BnJua73UpHvYGBUjQKaFOp61n
Trzy rzeczy, które rzuciły mi się w oczy -
1) Wszystkie panie to dziewiętnastki (kiedys, za moich czasow [khe, khe]) były starsze ;P)
2) Miss Swiata w Chinach.... o mamo...
3) - i z to mnie zawsze zwala z nog - wytłuszczony text - Cos o niej, jej zainteresowaniach, marzeniach, i ..... jej wymiary. W jednym akapicie. :D
Thursday, September 09, 2004
nine one one
Jedenasty wrzesnia. IX. 11. 911. The emergency number in the USofA.... funny coincidence...
Sunday, September 05, 2004
The Past
Przeszłosc jest jedynie kolorowym pylem, ktory omiata nas. Wdychamy go upajajac sie jego wizjami. Ale przeszlosc tak naprawde jest martwa.
Choc moze byc nam nauczycielem; bywa ze jest jak narkotyk
Choc moze byc nam nauczycielem; bywa ze jest jak narkotyk
Subscribe to:
Posts (Atom)
