Wczoraj bylem na Jarmarku Dominikanskim - tradycyjnie zaopatrzylem sie w krysztalki (a oprocz tego w srebro, szkatulki, rzemienie, itd :>).
Poniewaz zdazylem oddac juz swoje kwiaty lotosu (takie metalowe plecionki z koralikami, z ktorych mozna ukladac plynnie przechodzace jedna w druga bryly) poszukalem, poszukalem i znalazlem. Przy okazji dowiedzialem sie, ze teraz nazywa sie je mandalami. :|
Zakupilem dwie - taki nowy model (pozniej dopiero odkrylem, ze inszy niz te stare ;)) gdzie inaczej zalozono sploty i taka tradycyjna, ale z przepieknymi koralikami. A poniewaz ja wiekszosc czasu musze miec czyms zajete rece, to i juz w drodze powrotnej przekladalem sploty...
W kolejce na przeciwko siedziala mala dziewczynka (na siedziskach obok - jej opiekunki) i choc starala sie udawac, ze nie patrzy sie na te wielokolorowa przekladanke, to wpatrywala sie w nia z mieszanka zachwytu i ciekawosci tak mocno, ze az mama ja "dyskretnie" siatka tracila. ;)
Miala w sobie cos... szczegolnego. Nie urode... ani urok... cos jak ... spokoj. Marzenia i zywa wyobraznia? wrecz wyczuwalne...
Nie byli to szczegolnie nadziani ludzie, raczej z tych co w portfelach bardziej brzecza niz szeleszcza... i na swoj sposob bardzo przypominali mi te swiaty, ktore poznalem w dziecinstwie... Wiedzialem, ze taka dziewczynka nie tylko potrafi docenic, ale i przezyc wreczony prezent, niczym magiczna chwile...
Heh, nim wysiadlem z pociagu, wstajac, zlozylem kwiat lotosu w figure o dwoch polkulach (wydawala mi sie najodpowiedniejsza), spojrzalem na nia, potem na dziewczynke - ruchem glowy zadalem pytanie - poczym dalem jej kwiat (jej opiekunki to mialy refleks - tak na marginesie - natychmiast uslyszalem dziekuje - i od dziecka i od jednej z nich rownoczesnie, choc owe opiekunki byly tak bardzo zajete rozmowa ;P)
Potem musialem wybiec, zeby zdazyc wysiasc... nie moglem juz sie jej przyjrzec. Ale jedno wiem - ze to tez - jak wiele innych rzeczy - nie zdazylo sie przez przypadek. Z jednej strony - zew, ktory mnie prowadzil (jak co roku, ale to osobna historia) przez stragany, to nieodparte uczucie kierunku, a potem celu... i to uczucie plynace od dziecka... i gdzies ze srodka... :)
A co najwazniejsze - gdzies na swiecie jest dziewczynka, ktora bedzie miala na cale zycie piekne wspomnienie i byc moze... byc moze kiedys w przyszlosci swiadomosc tego, ze obcy ludzie potrafia oddac cos pieknego bezinteresownie, komus kogo to uszczesliwi... moze ta swiadomosc odmieni jej zycie?
Co prawda ta ostatnia mysl przyszla duzo pozniej, juz po fakcie...
Ale milo jest wiedziec, ze jest tam dziewczynka, ktora bedzie miala mile wspomnienie na cale zycie...
to takie.. cieple... w srodku.. :P
Nie mowiac o tym, ze usmiech Zlotej Pani jasnial jak rzadko.. ;)
ech.. ale stalo sie, jak mialo stac - to jedno jest pewne. Nie dlatego, ze tak bylo przeznaczone, ale dlatego, ze wsluchujac sie w siebie/swiat... tak nalezalo zrobic...
tym bardziej, ze dziewczynka nie byla tym zaskoczona.. wrecz przeciwnie...
OCH, jak ja uwielbiam odczuwac magie w dzialaniu... czy tez jakby to rzekli niektorzy obracajace sie tryby losu...albo karme przenikajaca przez nas.. ;P
ech... zebym jeszcze umial opisac, to co czuje i to co odczuwalem... zamknac to w slowa..
ale nie idzie mi to rewelacyjnie, ZARDZEWIALEM, ot co ;P
mniejsza, pocwicze :p
na razie ciesze sie, ze mala iskra szczescia powedrowala w swiat i ubogacila go...
jeszcze troche takich iskier i czas zmian moze okazac sie calkiem mily ;)
Monday, August 21, 2006
Guess who's back...
Przez dlugi czas lezal odlogiem, ale chyba nadszedl czas na odrobine nekromancji.
W sumie chyba powinienem powiedziec cos w stylu - moj kochany, cierpliwy blogu, wybacz mi te dluzsza chwile zaniedbania... ale od tego juz krok do rozmowy z samym soba ;P choc i tak mowie czasem do siebie, wiec co mi tam... ;P
Wybacz blogu Ty moj :)
Ale blog, blogiem - wybacz mi Ty She-Ro... Twoja cierpliwosc i dobroc sa wspaniale, jak Ty sama... dziekuje Ci :* :*
bardzo
W sumie chyba powinienem powiedziec cos w stylu - moj kochany, cierpliwy blogu, wybacz mi te dluzsza chwile zaniedbania... ale od tego juz krok do rozmowy z samym soba ;P choc i tak mowie czasem do siebie, wiec co mi tam... ;P
Wybacz blogu Ty moj :)
Ale blog, blogiem - wybacz mi Ty She-Ro... Twoja cierpliwosc i dobroc sa wspaniale, jak Ty sama... dziekuje Ci :* :*
bardzo
Subscribe to:
Posts (Atom)
